Od kilku lat na całym świecie trwają prace zmierzające do zminimalizowania skutków tzw. Problemu
Od kilku lat na całym świecie trwają prace zmierzające do zminimalizowania skutków tzw. Problemu roku 2000, czyli prawdopodobnego pojawienia się zakłóceń w systemach informatycznych i sprzętu komputerowego na przełomie 1999 i 2000 roku. Przewidywane załamanie funkcjonowania systemów w roku 2000 w trudnej do oszacowania skali może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu i gospodarce kraju. Wystarczy zdać sobie sprawę, że tak kluczowe dla funkcjonowania państwa sfery, jak kontrola środków uzbrojenia, zarządzanie energią, dystrybucja paliw, telekomunikacja i łączność, komunikacja lotnicza, kolejowa i miejska (metro), a także systemy bankowe i wszelkie związane z informatyką sfery życia gospodarczego mogą przestać funkcjonować lub zacząć funkcjonować nieprawidłowo już za niespełna 600 dni. W tej sytuacji niepokój budzi fakt, iż rząd RP zdaje się w ogóle nie dostrzegać problemu. Sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, iż może zabraknąć czasu na dokonanie odpowiednich modyfikacji i przetestowanie wszystkich systemów.
Uprzejmie proszę zatem o odpowiedź na następujące pytania:
1. Czy rząd RP dostrzega zagrożenie związane z ˝Problemem roku 2000˝?
2. Czy rząd zamierza zrobić cokolwiek w celu zapobieżenia niemożliwym do oszacowania, a więc potencjalnie katastrofalnym skutkom załamania systemów informatycznych?
3. Czy w budżecie na 1999 rok rząd zamierza przeznaczyć na ten cel jakieś środki?
4. Czy rząd planuje zorganizować zakrojoną na szeroką skalę kampanię informacyjną, która uświadomi milionom użytkowników komputerów zagrożenia związane z ˝Problemem roku 2000˝?
Posłowie Joanna Sosnowska
i Lech Nikolski
Warszawa, dnia 4 czerwca 1998 r.